Aktualności

Armia rosyjska utknęła w czasach sowieckich. Ukraiński jest prowadzony jak korporacje

Wojna jest droga. To nie tylko ofiary cywilne i uszkodzona infrastruktura. Pod tym względem wojna jest tragedią. Ale jednocześnie prowadzenie wojny po prostu kosztuje i nie jest tanie.

Na przykład, Amerykańska interwencja w Afganistanie kosztowała dwa biliony dolarów – szacują naukowcy z Brown University. Na wojnę wydawano średnio 300 milionów dolarów dziennie.

Cały świat ogląda rosyjskie rakiety

Ze względu na koszty cały świat obserwuje, jaki rosyjski sprzęt został zniszczony na Ukrainie i jakich rakiet używa armia rosyjska do ostrzeliwania ukraińskich miast. Jeśli używają starych rakiet samonaprowadzających, może to oznaczać, że nie mają już na stanie drogich nowoczesnych rakiet. Jeśli nagle do ataku zostanie użyty hipersoniczny Kindżał lub pocisk Calibr, od razu pojawiają się opinie, że Rosjanom brakuje nowoczesnej broni. Ma o tym coś w rodzaju pobożnych życzeń, gdzie trzymamy za to kciuki Putinowi po prostu zabraknie rakiet. Rzeczywiście, Rosja coraz częściej korzysta ze swojego starego arsenału.

– Z materiałów wynika, że ​​Rosjanie używają broni, której użyli podczas wojny w Afganistanie – zauważa dr Michał Piekarski z Zakładu Studiów nad Bezpieczeństwem Instytutu Studiów Międzynarodowych Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego.

Reszta artykułu pod filmem

Zobacz też: Zmiany w Umowie Polskiej. „Pracodawcy też są w stanie wojny”

Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że pierwsze dni rosyjskiej ofensywy imponują szybkością działania. Jednak po kilku dniach atak na Ukrainę spowolnił.

Dostawy broni ze Stanów Zjednoczonych zaczęły napływać na Ukrainę w kwietniu 2021 r.

Rosja wydaje się zaskoczona, że ​​armia ukraińska skutecznie broni się przed atakami wojsk rosyjskich. Analitycy zwracają uwagę, że Rosja dopiero po pewnym czasie zaczął atakować infrastrukturę cywilną, wracając do znanych metod Groznego i Aleppo – czyli nieustannego niszczenia całego miasta atakami rakietowymi.

Trudno określić, czy służby Federacji Rosyjskiej nie doceniły armii ukraińskiej, czy przeszacowały jej zasoby i możliwości. Strona ukraińska przygotowywała się do obrony od wielu miesięcy, a amerykańskie dostawy uzbrojenia nie rozpoczęły się w lutym 2022 roku, a de facto już w kwietniu 2021 roku..

Długie wojny nie mają sensu, bo są bardzo drogie

– Te ostatnie dziesięciolecia wskazują, że długotrwałe wojny są kosztowne. Biorąc pod uwagę bilans wojny w Afganistanie i Iraku oraz koszty ponoszone przez poszczególne państwa, można się zastanawiać, czy jest sens toczyć długofalowe wojny. Bardziej racjonalne byłoby zdefiniowanie celu, gdyby miała nastąpić interwencja zbrojna, byłaby ona krótka – kilkudniowa lub kilkutygodniowa – tłumaczy były Komendant Generalny Wojsk, obecnie ekspert ds. obrony i prezes Stratpoints. wywiad z money.pl, generałem rezerwy dr Mirosławem Różańskim.

Zdaniem Różańskiego to właśnie amerykańskie interwencje w krajach Zatoki Perskiej doskonale ilustrują, że długotrwały konflikt nie ma sensu z punktu widzenia kosztów.

– Wojny w Zatoce Perskiej są tego wyraźnym przykładem – pierwsza faza tzw. kinetyki była bardzo krótka, ale po jej zakończeniu konflikt trwał latami, a koszty były ogromne – mówi były dowódca generalny sił zbrojnych

Nawet droga broń zabija cywilów

Jednocześnie okazuje się, że nawet najnowocześniejszy sprzęt nie może zamienić wojny w całkowicie bezkrwawą walkę operatorów dronów.

– Od kilku lat zachodnie armie starają się zastąpić broń niekierowaną bronią kierowaną. W rezultacie można zmniejszyć straty i koszty cywilów. Lepiej jest użyć precyzyjnego pocisku o mniejszej ilości materiału wybuchowego do zniszczenia konkretnego pojazdu, niż niszczyć go dużym, ciężkim, niekierowanym pociskiem, powodując przypadkowe straty i niszcząc infrastrukturę. Armie zachodnie używają też ostrych pocisków, które nie zawierają materiałów wybuchowych – wyjaśnia dr Piekarski.

Mirosław Różański również zwraca uwagę, że nawet wojna przeprowadzane nowoczesnymi dronami, jak w przypadku operacji amerykańskich pod mandatem Baracka Obamy, powodują również ofiary cywilne.

Jednak zdaniem eksperta nie ma innej możliwości zmniejszenia strat ludności cywilnej w tym procesie”. wojna na Ukrainie niż dostarczanie Ukraińcom sprzętu wojskowego.

– Gdyby doszło do konfliktu, takiego jak na Ukrainie, jego czas trwania można by skrócić, wyposażając Ukraińców w systemy i broń, które pomogłyby im w samoobronie, a tym samym zminimalizować liczbę ofiar cywilnych. Oprócz pomagania musimy też uczyć się obserwując działania na Ukrainie, dzięki czemu możemy przygotować skuteczną obronę przed Rosją – tłumaczy Różański w rozmowie z money.pl.

Siatkówka za dziesiątki milionów dolarów

Ceny nowoczesnych rakiet mogą sięgać miliona dolarów za sztukę, bo tyle kosztuje nowa wersja amerykańskiego pocisku Tomahawk. Salwa tych rakiet może kosztować nawet 50 milionów dolarów. Szacuje się, że seria wystrzelona przez USA podczas wojny w Syrii kosztowała 55 milionów dolarów.

Dla porównania cena tureckiego dron bojowy Bayraktar to około 2 miliony dolarów. A czołg Abrams kosztuje ponad 8 milionów dolarów. Jak widać, koszt rakiety może być niemal porównywalny z cenami dronów bojowych. W przypadku broni pancernej przenośnej pocisk Javelin kosztuje 80 000 zł. dolarów.

Rosja po raz pierwszy konfrontuje się z nowoczesną doktryną wojskową NATO

Zasoby materialne armii rosyjskiej są ogromne, ale zapasy sprzętu nie odzwierciedlają w pełni możliwości bojowych danego kraju.

Skumulowane ilości amunicji czy czołgów nie wygrywają wojen, ale doskonale wpisują się w propagandę i dezinformację, które są bardzo ważne podczas konfliktu zbrojnego. Druga strona musi się bać. Strach paraliżuje i daje przewagę.

– Rosja ma ogromną ilość sprzętu, bo w czasach ZSRR przemysł koncentrował się na produkcji broni i sprzętu wojskowego. Zamiast produkować samochody, produkowano czołgi – tłumaczy dr Michał Piekarski.

Z drugiej strony mamy armię ukraińską, która przeszła głęboką reformę. Nie tylko technologiczne, ale także osobiste i taktyczne. Zmiany były konieczne po aneksji Krymu przez Rosję oraz w związku z trwającym konfliktem w Donbasie.

Według dr. Piekarskiego można powiedzieć, że Ukraińcy reprezentują doktrynę NATO w tej wojnie.

To pierwszy raz kiedy kraj wyszkolony we współczesnych zachodnich standardach konfliktu zbrojnego toczy wojnę z rosyjskim wojskiem. To dwa zupełnie różne podejścia do konfliktu zbrojnego. Generał Mirosław Różański zgadza się.

– W armii NATO istnieje bardzo rozbudowana warstwa zarządzania, czyli podoficerowie, którzy zarządzają kilkudziesięcioma żołnierzami. Zachodni podoficer to doświadczony żołnierz, który zarządza i szkoli młodszych. W armii rosyjskiej prawie nie ma podoficerów, armia rosyjska składa się z dużej liczby łatwo wymienialnych poborowych i kadry oficerskiej zarządzającej poborem – tłumaczy dr Michał Piekarski.

Zarządzanie zachodnie a podejście wschodnie

W podejściu do wojny i wojska wyraźnie widać różnice w zarządzaniu zasobami ludzkimi i materialnymi. Stosując bardzo duże uproszczenie – armia to biznes. Konkretna, ale jednak firma, która zatrudnia pracowników na różnych poziomach, wykonuje określone zadania, wykorzystuje określony zasób materialny i działa w ramach określonego budżetu.

Zachód inwestuje w ludzi, a Rosja traktuje ich jako przedmiot o niskiej wartości, który można łatwo zastąpić większą liczbą osób.

– To klasyczne starcie złego Układu Warszawskiego z Sojuszem Północnoatlantyckim. Nowy wygląd jest całkowicie obcy rosyjskiej armii. Rosjanie bardziej zwracają uwagę na formę niż na treść. Skonfrontowano dwa różne wymiary, wyjaśnia ekspert. – Proszę zwrócić uwagę na świadomość żołnierzy ukraińskich. Prowadzą zajęcia w małych grupach i wiedzą, dlaczego walczą. Zachodni żołnierze wiedzą, dlaczego walczą, a Rosjanie wydają się zagubieni. Ponadto pojawiają się problemy z zaopatrzeniem w żywność, logistyką i materiałami z obrazami z parad woskowych wysłanych do bitwy. Rosja to wciąż olbrzym, ale na glinianych nogach – tłumaczy Różański.

Podobnego zdania jest dr Piekarski, który uważa, że ​​sowieckie podejście do żołnierzy jest nadal wyraźnie widoczne w rosyjskiej doktrynie wojskowej.

Na Zachodzie firmy często chętnie rekrutują byłych żołnierzy ze względu na podobne mechanizmy zarządzania. Z drugiej strony poddaństwo i podejście z czasów sowieckich są nadal widoczne w rosyjskim wojsku, podsumowuje naukowiec zajmujący się obroną.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Back to top button