Aktualności

Dlaczego Putin je organizuje? Trwają masowe deportacje z Ukrainy – o2

Ukraina od 24 lutego broni się przed rosyjskim atakiem. Ukraińcy bronili swojej stolicy, ale wycofanie się Rosji z Kijowa ujawniło ogrom zbrodni wojennych: masakry ludności cywilnej, gwałty i morderstwa. Jest jednak druga strona zbójeckiego ataku Rosji na naszego wschodniego sąsiada.

Cywile są wydalani z Ukrainy. Jak dotąd zostały one potwierdzone w Mariupolu, ale źródła ukraińskie podają, że dotyczy to znacznej części wschodniej Ukrainy. Nie wiadomo, ile osób zostało przymusowo wysiedlonych, ale wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk poinformowała, że ​​było to 45 tys. osób.

Inny numer podają władze rosyjskie. Państwowa agencja informacyjna TASS cytowała generała Michaiła Mizincewa, który dowodził oblężeniem Mariupola, mówiąc, że od początku wojny ponad 550 000 osób zostało wyrzuconych ze stref wojennych. ludzie. Z tego nie mniej niż 121 tys. z samego Mariupola.

Ludokrady

W Trylogii husyckiej Andrzeja Sapkowskiego pojawił się termin „złodziej ludzi”. Było to słowo oznaczające de facto łowców niewolników i handlarzy. Dziś trudno jest znaleźć niewolnictwo, ale masowe przymusowe deportacje w głąb Rosji przypominają o tym słowie. Los deportowanych pozostaje nieznany. Często zapuszczają się w głąb Rosji.

CNN udowadnia, że ​​poddawani przymusowym eksmisjom często ukrywali się tygodniami w coraz bardziej podupadającym Mariupolu. Burmistrz miasta powiedział, że 90% miasta zostało zniszczonych lub poważnie uszkodzonych. budynki i infrastruktura.

Wiemy, że taki eksport ma miejsce. Jak dotąd mamy zbyt mało informacji, aby oszacować zakres tej praktyki, ale ostrożne szacunki zakładają eksmisję około kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Dzieje się to pod pozorem ewakuacji ludności cywilnej. Wachlarz eksportu jest szeroki, ale niestety dominują kobiety, dzieci i osoby starsze. Wywózki miały się rozpocząć 2-3 tygodnie temu. Częściowo odpowiada za to wojsko regularne, a częściowo RosGwardia – oddziały wewnętrzne pod dowództwem Wiktora Zołotowa – mówi Jakub Wojtuń z Fundacji Instytut Prawa Wschodniego.

Ambasador USA przy ONZ Linda Thomas-Greenfield zwróciła niedawno uwagę na forum Organizacji, że Rosjanie odcinają mieszkańcom Mariupola od wszelkich kontaktów ze światem. W programie m.in. zbiórka dowodów osobistych, paszportów, telefonów komórkowych oraz rozdzielanie rodzin mieszkańców. Rosjanie nie pozwalają też na tworzenie korytarzy humanitarnych do ewakuacji ludności cywilnej. Cywile mogą również udać się do tak zwanych „obozów filtrujących” w Donieckiej Republice Ludowej.

Akcja ta ma na celu ustalenie przez rosyjskich okupantów, którzy mogliby być podatni np. na próby współpracy z Rosjanami, którzy mogliby np. stworzyć podwaliny nowej administracji na okupowanych terytoriach. Tak samo było na wschodnich pograniczach Polski po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1939 roku. Docelowo można było deportować cywilów w głąb Rosji, aby nie „niepokoili” Rosjan, gdyby nie chcieli tego typu współpracy. . Ale armia rosyjska już pokazała, że ​​jest zdolna do mordowania patriotycznych cywilów, co widzieliśmy w Buczy – kontynuuje Jakub Wojtuń.

Deportacja lub kula

Wojtuń wskazuje też na inną przerażającą możliwość. Rosyjscy okupanci mogli przygotować całe listy proskrypcyjne, czyli listy osób, którym okupanci powinni poświęcić większą „uwagę”, stłumić przez nich lub po prostu zamordować. Są to na przykład przedstawiciele lokalnej administracji lub ukraińskich rodzin wojskowych. Taki los spotkał cywilów zamordowanych pod Buczą.

Dodaje, że informacje z Ukrainy o przygotowaniu dziesiątek tysięcy worków na zwłoki, mobilnych krematoriach i praktykach armii rosyjskiej w innych konfliktach pokazują, że ludność cywilna czeka nie tylko wydalenie z Ukrainy. Takie mobilne krematorium Mariupol pokazał m.in. burmistrz Kijowa Witalij Kliczko.

Alternatywą dla wydalenia może być po prostu strzelanie. Mówią o tym cytowani przez CNN obywatele Mariupola, którym Rosjanie postawili piekielny wybór: deportacja albo śmierć. Niektórym udało się uciec z transportów. Uzbrojeni i umundurowani ludzie najpierw przewożą cywilów do obozu filtracyjnego Bezimennom. Stamtąd przez przejście graniczne Nowoazowsk jadą do Rosji: do Taganrogu, a później np. do Rostowa nad Donem.

Jak dodaje Wojtuń, eliminacja lokalnych elit, czy to przez deportację, czy morderstwo, jest częścią odwiecznej rosyjskiej tradycji. Miał min. służą także znane z polskiej historii wysiedleń m.in. na Syberię. Ale to tylko część walki Władimira Putina z narodem ukraińskim.

Za dewastację

Dr Michał Sadłowski, specjalista od przestrzeni postsowieckiej na Uniwersytecie Warszawskim, wskazuje trzy cele takiej polityki Kremla.

Po pierwsze, muszą udowodnić, na użytek zewnętrzny i wewnętrzny, że rzekomo represjonowana rosyjska i rosyjskojęzyczna ludność Ukrainy ucieka przed „banderowcami” i że rosyjska „operacja specjalna” jest skuteczna i zasadniczo im pomaga. Dlatego Ukraińcy muszą uciekać nie tylko na Zachód, ale do UE. Po drugie, wpisuje się w politykę świadomego zmieniania struktury narodowej i społecznej Ukrainy w celu połączenia tych ludzi z Rosją, państwem rosyjskim i kulturą rosyjską – powiedział w rozmowie z o2.pl.

Jak mówi, historia dowodzi, że np. dzieci takich ludzi bardzo szybko ulegają rusyfikacji. Według niego deportacje są także elementem selekcji i represji wobec elementu potencjalnie przeciwnego rosyjskim rozkazom na Ukrainie: forma zastraszania i demoralizacji społeczeństwa.

To wreszcie celowe osłabienie demograficzne Ukrainy, które będzie miało fatalny wpływ na sytuację społeczno-gospodarczą tego kraju – podsumowuje Sadłowski.

Zobacz też: Raport z ulic Kijowa. „Wielu wyjeżdża, ale są też tacy, którzy chcą zostać”

One Comment

  1. I am in fact delighted to glance at this web site posts which
    carries plenty of useful data, thanks for providing these data.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Back to top button