filmy

„Elvis” Baza Luhrmanna: dzieje się wiele fałszerstw

Elvis Presley wyszedł z pokoju, ale nie z ekranu.

Krętliwe biodra, nawilżone usta i głos, który brzmiał, jakby dochodził z ust pełnych grysu, powracają w niekonsekwentnym, niekończącym się, nadprodukowanym filmie biograficznym niechlujnego australijskiego reżysera Baza Luhrmanna, zatytułowanym Elvisa. To epicki kolaż obrazów i wrażeń, ale to nie film. Jednak pomimo nadmiaru irytujących wad, muszę dodać, że jest to również okazjonalny wieloryb ekstrawagancji. Dla dzisiejszych odbiorców rozrywka jest wszystkim, co się liczy i Elvis ma tego wiele w tytułowej roli, granej przez błyszczącą, przytłaczającą paczkę dynamitu o imieniu Austin Butler.


ELVIS ★★
(2/4 gwiazdki))
W reżyserii: Baz Luhrmann
W roli głównej: Austin Butler, Tom Hanks
Czas trwania: 159 min.


Wybaczcie moją ignorancję, ale nigdy nie słyszałem o Austinie Butlerze, który w tytułowej roli dominuje niemal w każdej klatce filmu. Nigdy nie widziałem jego licznych występów w wieku młodzieńczym lub nastolatek jako dziecko na kanale Disneya lub w filmach fabularnych, takich jak Obcy na strychu. Widziałem go jako członka gangu Mansona w ponurym Quentina Tarantino Pewnego razu w Hollywood, ale film był tak zły, że go nie pamiętam. Najwyraźniej Baz Luhrmann to zrobił, ponieważ poddał młodego aktora wyczerpujące dwa lata badań, przygotowań, opóźnień i ciężkiej pracy (produkcja opakowana w 2021 r.), które zaowocowały fizycznym załamaniem nerwowym. Chyba można powiedzieć, że było warto. Nie jest ani piosenkarzem, ani tancerzem, robi to dobrze i przybija bursztynowe hity z szafy grającej. W talk show jest blondynką, która nie wygląda ani nie brzmi jak Elvis, więc jego triumfalną pracę w filmie można określić jedynie jako transformującą. Nawet jeśli nie jest znanym nazwiskiem, kieruje tym filmem z takim autorytetem i pewnością siebie, że jestem pewien, że w przyszłości wszyscy usłyszymy o nim dużo więcej.

A co z samym filmem? Obawiam się, że pod pobłażliwym, zdezorganizowanym przywództwem Baza Luhrmanna panuje bałagan.

Luhrmann, ugruntowany już jako manipulacyjny showman, bardziej zainteresowany ekstrawaganckimi i przesadnymi doznaniami niż spójnością narracji, po prostu nie ma pojęcia, jak wciągnąć widza w wir fabuły. Levity nie jest jego mocną stroną. Wśród swoich wcześniejszych niepowodzeń zniszczył literacką reputację F. Scotta Fitzgeralda swoją tandetną, przeładowaną wersją Wielki Gatsby i śmiesznie chybiona parodia epoki Toulouse-Lautreca Johna Hustona czerwony Młyn z fatalnie chybionym rzutem Nicole Kidman była mniej więcej tak francuska, jak pasztecik z żyta. To tandetne, gorączkowe oddanie stylizacji nad treścią wydaje się idealnie pasować do surowej, ale barwnej historii biednego wieśniaka z Tupelo w stanie Missisipi, który został królem rock and rolla.

Niestety, zamiast głęboko dociekliwej biografii opowiedzianej w liczbach podsumowujących prymitywne i kwieciste życie, reżyser-scenarzysta zdecydował się skrócić (lub całkowicie wyciąć) wiele fascynujących elementów biograficznych, które uczyniły Elvisa wyjątkowym, koncentrując się zamiast tego o burzliwych stosunkach ze swoim agentem, twórcą i menedżerem, pułkownikiem Tomem Parkerem — maniakiem kontroli, łobuzem i szpilką, grał z obfitością odrażających manier i nadgorliwego entuzjazmu Toma Hanksa. Oczerniany jako ponury i masowy oszust, który przez 20 lat doił Elvisowi 50 procent jego dochodów i pozostawił go samotnego, nieszczęśliwego, opuszczonego, rozpaczliwie chorego i martwego w 1977 roku z powodu samooszukiwania się i samozniszczenia w wieku 42 lat, pułkownik Parker jest zagrany, brodawki i wszystko inne, przez wielkiego aktora, który bardzo potrzebuje silnego reżysera. Łysiejący i nadęty Hanks jest groteskowym paszkwilem wszystkiego, od Big Daddy Tennessee Williamsa po pułkownika Sandersa, słynnego smażonego kurczaka, wyściełanego nie do poznania i oszpeconego masą protez. Wychodzi ze spadochronu nienawistny, więc nie ma dokąd pójść z tą rolą.

Uznany już za piętę, który zdradził klientów Hanka Snowa i Jimmiego Rodgersa, natychmiast wykorzystuje drganie krocza Elvisa, pchnięcia miednicy i graniczny analfabetyzm, i zachęca do etykiet wulgarnych i przestępców. Promując nowomodną ideę białego człowieka śpiewającego jak czarny człowiek, pułkownik widział mnożące się znaki dolara. Szkicowy scenariusz Luhrmanna pozostawia tak ogromne luki w trajektorii, że poruszasz się przez cały film, zadając więcej pytań, niż kiedykolwiek kłopocze się wyjaśniać. Na przykład, film nigdy nie zagłębia się znacząco w powody, dla których publiczność kupiła rozgłos, ani jak Elvis rozwinął się z cielesnej wizji z tłustymi włosami i różowymi skarpetkami w gwiazdę filmową o ograniczonym uroku. W jednej chwili jest amatorem odkrytym na targach stanowych w Memphis; minutę później podpisuje kontrakty na siedem zdjęć w Paramount i bije złote rekordy. Co wydarzyło się w latach między Las Vegas a Hollywood? Sam Elvis śmieje się ze swojej przeciętnej kariery filmowej, ale film nie dodaje, że w tych bombach wystąpiły także Barbara Stanwyck, Angela Lansbury i femme fatale Lizabeth Scott.

Kiedy ten film się skończy, nie będziesz wiedział o Elvisie nic więcej niż to, co wiedziałeś, wchodząc. Żadna postać nie jest rozwijana poza analizą jednego akapitu. Olivia DeJonge zostaje zmarnowana jako Priscilla Presley, miłość jego życia, która pozostawiła go uzależnionego od narkotyków i otyłego kleksa z podupadającą karierą, a aktorzy grający BBK, Hanka Snowa, Big Mama Thornton i Little Richarda zostali zredukowani do status walk-onów. Zabójstwo Martina Luthera Kinga to tylko przypis. Najbliżej samego Elvisa do postaci, która ma prawdziwe uczucia, jest scena, w której siada na połamanych literach napisu Hollywood i opowiada o karierze, którą określa jako bezsensowną. Kim był Elvis Presley? Żaden z przedstawionych tu fragmentarycznych Elvisów.

Szczególnie ciekawi mnie jego kariera wojskowa, o której każdy z prawdziwych faktów jest bardziej zadziwiający niż cokolwiek innego w filmie. Prawdę mówiąc, Elvis zrobił wszystko, co w jego mocy, aby uniknąć poboru i nigdy nie wybaczył pułkownikowi Parkerowi, że nie pociągał za więcej sznurków, aby zwolnić go ze służby. Zamiast tego, podczas dwuletniej rekrutacji Pentagon oferował mu ciągłe zaproszenia do jednostki Służb Specjalnych, co wymagałoby tylko sześciu tygodni podstawowego szkolenia i przywrócenia mu supergwiazdy w Las Vegas. Pułkownik Parker odrzucił te oferty, ponieważ jakiekolwiek publiczne wystąpienia oznaczałyby pracę za darmo, i zabronił nikomu poza sobą czerpania korzyści z imperium Elvisa Presleya, w tym armii Stanów Zjednoczonych. Zamiast tego, gdy stacjonował w Niemczech, Elvis mieszkał z całą rodziną poza pocztą w domu z pięcioma sypialniami, urządzał wystawne całonocne przyjęcia w apartamentach hotelowych w Paryżu i uzależnił się od barbituranów i amfetaminy. Był nieszczęśliwy, płakał i martwił się, jakie szkody wyrządzą jego karierze dwa lata bez światła reflektorów, a czas spędzony w mundurze traktował jak nowe sesje zdjęciowe. Elvis Presley nigdy nie umiera, ale jednoznacznie porywający, emocjonalnie skuteczny i będący kwintesencją film o nim wciąż aż prosi się o nakręcenie. Baza Luhrmanna Elvis nie jest tym.


Recenzje obserwatorów to regularne oceny nowego i godnego uwagi kina.

„Elvis” Baza Luhrmanna: dzieje się wiele fałszerstw

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Back to top button